22 września 2026 roku miałam zaszczyt poprowadzić IV konferencję „Pacjent Przyroda” pod hasłem „Natura i kultura – dziedzictwo w zagrożeniu”. Wydarzenie odbyło się w Muzeum Archeologicznym i Rezerwacie Krzemionki, w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa.Kiedy otrzymałam zaproszenie, pierwszą moją reakcją było zdumienie: czym ja sobie zasłużyłam na prowadzenie poważnej konferencji naukowej? Zazwyczaj występuję jako piosenkarka, czasem jako pisarka – zawsze jako Anastazja z Mariupola. Ochrona przyrody jest mi bardzo bliska, ale przecież nie zajmuję się nią zawodowo.Żeby trochę samej sobie udowodnić, że jednak nie znalazłam się tam zupełnie przypadkiem, postanowiłam stworzyć własną klamrę prowadzenia. Pomiędzy zapowiedziami prelegentów opowiadałam krótko o tym, jak próbuję dbać o przyrodę w codziennym życiu – przede wszystkim poprzez odpowiedzialne wybory konsumenckie.Zaczęłam od ubrania, które miałam na sobie i które zrobiłam sama na szydełku. Brązowa spódnica przypominała pień, a zielona bluza koronę, więc można powiedzieć, że przyszłam na konferencję przebrana za drzewo. Opowiadałam też o wielorazowych siateczkach na warzywa, szydełkowanych ściereczkach do naczyń, segregowaniu odpadów, workach kompostowalnych oraz o tym, że nawet napis „naturalne” lub „ekologiczne” nie zawsze mówi całą prawdę. Liczy się przecież także to, jak rzecz została wyprodukowana, jak długo jej używamy i co naprawdę stanie się z nią później.Dzięki temu naukowy program konferencji przeplatał się z prostymi historiami z mojego mieszkania, kuchni i torby na zakupy. A przy okazji można było czasem się pośmiać – choćby z tego, że nie osiągnęłam jeszcze najwyższego stopnia ekologicznego wtajemniczenia, czyli wynoszenia śmieci w wiadrze, powrotu do domu z brudnym i mycia go po każdym użyciu.
Wśród naukowców i ekspertów
Największym zaszczytem była dla mnie możliwość znalezienia się obok osób reprezentujących tak różne dziedziny nauki i ochrony przyrody.Andrzej Gąsiorowski podczas wystąpienia o kryzysie ekologiczno-klimatycznym.Andrzej Gąsiorowski mówił o tym, czym jest, a czym nie jest kryzys ekologiczno-klimatyczny, podważając część naszych utartych sposobów opisywania jego przyczyn i możliwych rozwiązań. A mnie osobiście sprowokował na małą kuluarową dyskusję na temat wolnej woli człowieka: twierdził bowiem, że jej nie posiadamy, gdyż ja uparcie pozostałam w przekonaniu, że posiadamy, tyle że w krótkich momentach, które trzeba umieć zauważyć, żeby z niej skorzystać.Prof. dr hab. Agnieszka Kasińska-Metryka podczas prelekcji „Zielona ignorancja – medialny wizerunek ekologii i ekologów w przekazie politycznym, czyli jest źle, ale czy może być lepiej?”.Prof. dr hab. Agnieszka Kasińska-Metryka przedstawiła medialny i polityczny wizerunek ekologii oraz ekologów. Mówiła między innymi o figurze „eko-fanatyka”, dezinformacji i o tym, jak sposób opowiadania o ochronie przyrody wpływa na społeczną skuteczność tych działań. Jej występ wzbudził duże zainteresowanie, moje też, szczególnie, że słowo „narracja” nie jest mi obce jako pisarce oraz językoznawczyni z wykształcenia.Prof. dr hab. Szymon Malinowski podczas prelekcji o przyspieszającej antropogenicznej zmianie klimatu.Prof. dr hab. Szymon Malinowski opowiadał o przyspieszającej antropogenicznej zmianie klimatu oraz o tym, co jej tempo oznacza dla przyrody i dla nas samych. Byłam zachwycona faktem, że słucham na żywo prawdziwego fizyka! Zazwyczaj słucham ich wykładów online, połowy nie rozumiem, ale i tak nie mogę się oderwać, bo fascynuje mnie świat i jego prawa.Dr Magdalena Grenda-Kurmanow mówiła o etycznych aspektach ochrony zabytkowych zielników. Te historyczne zbiory są nie tylko kolekcjami roślin, lecz także archiwami bioróżnorodności, zmian klimatu, chorób, zanieczyszczeń oraz wędrówek samych kolekcji, niekiedy związanych z wojnami i polityką kolonialną. Byłam mile zaskoczona tym, że na przyrodniczej konferencji znalazła się też osoba z wydziału sztuk pięknych i również poetka!Dr Magdalena Grenda-Kurmanow podczas wystąpienia o etycznych aspektach ochrony zabytkowych zielników.Dr inż. Łukasz Piechnik przedstawił wyniki badań nad kłokoczką południową i postawił pytanie, czy wszystkie jej stanowiska uznawane za antropogeniczne rzeczywiście powstały w wyniku działalności człowieka. W przerwie okazało się, że osoby, związane z badaniami nad roślinami, mają tak dużo do powiedzienia sobie nawzajem, że kontynuują dyskusję ze sobą jeszcze długo po zakończeniu oficjalnego panelu dyskusyjnego!Dr inż. Łukasz Piechnik podczas wystąpienia o pochodzeniu stanowisk kłokoczki południowej na konferencji „Pacjent Przyroda”.Dr Mikołaj Golachowski zabrał nas na Antarktykę – do świata lodowców, pingwinów, ptaków morskich, uchatek i waleni, ale także do codziennego życia ludzi pracujących na Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Przy tym przedstawiał fakty z nietuzinkowym poczuciem humoru, tal że wszyscyśmy nieraz zaśmiali się podczas jego występu.Dr Mikołaj Golachowski podczas wystąpienia „Antarktyka, czyli z wizytą w Raju” na konferencji „Pacjent Przyroda”.Dr Grzegorz Gajek pokazał natomiast, że geopark to znacznie więcej niż geologia. To również ochrona przyrody i dziedzictwa kulturowego, edukacja, geoturystyka, budowanie lokalnej tożsamości i zrównoważony rozwój. Dla mnie to był zupełnie nowy temat.Dr Grzegorz Gajek podczas prelekcji „Geopark – więcej niż geologia. O ochronie dziedzictwa, edukacji i rozwoju lokalnym”.Cała konferencja była transmiowana na żywo, a teraz możesz obejrzeć jej nagranie na YT.Moim zadaniem było przedstawianie prelegentów, czuwanie nad czasem, moderacja dyskusji i przeprowadzanie uczestników przez kolejne części programu. Wszystko odbyło się zgodnie z planem, a po konferencji usłyszałam wiele bardzo ciepłych słów od słuchaczy, uczestników i organizatorów. Ogromnie się cieszę, że moja nieco nietypowa koncepcja prowadzenia została tak dobrze przyjęta.
Spotkanie z neolitycznym znakiem
Po konferencji zwiedziliśmy Muzeum Archeologiczne i Rezerwat Krzemionki oraz zeszliśmy pod ziemię, do neolitycznej kopalni krzemienia pasiastego. To miejsce robi ogromne wrażenie już samą świadomością, że kilka tysięcy lat temu ludzie pracowali w tych wąskich podziemnych przestrzeniach, wydobywając surowiec, z którego powstawały narzędzia rozprowadzane później na ogromnym obszarze Europy.Fragment podziemnej trasy w neolitycznej kopalni krzemienia pasiastego w Krzemionkach.Najbardziej poruszył mnie jednak pewien niewielki rysunek wykonany węglem drzewnym na wapiennym filarze jednej z kopalń. Jest tak wyrazisty i charakterystyczny, że stał się znakiem rozpoznawczym Krzemionek i częścią logo Muzeum.Uczeni nie potrafią jednoznacznie powiedzieć, co przedstawia. Jedna z interpretacji mówi o Wielkiej Matce – postaci związanej z naturą, płodnością i neolitycznymi wierzeniami. Podczas zwiedzania usłyszałam również inne możliwe wyjaśnienia: może to być kobieta rodząca, kobieta trzymająca małe dziecko albo człowiek rozpościerający ręce w modlitwie ku niebu.Patrzyłam na ten znak narysowany przez człowieka żyjącego kilka tysięcy lat temu i myślałam o tym, jak niewiele wiemy o jego świecie, a jednocześnie jak bardzo ten prosty obraz nadal przemawia do naszej wyobraźni.Anastazja z Mariupola podczas zwiedzania podziemnej trasy w Krzemionkach.Natura, człowiek, kultura, pamięć i tajemnica spotkały się w tym miejscu w jednym znaku. Chyba trudno byłoby znaleźć lepsze podsumowanie konferencji poświęconej temu, jak silnie dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe są ze sobą związane.Jestem bardzo wdzięczna organizatorom – Muzeum Historyczno-Archeologicznemu w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz Stowarzyszeniu Społeczno-Przyrodniczemu MOST – za zaproszenie i zaufanie.Możliwość poprowadzenia tego wydarzenia była dla mnie wielkim zaszczytem. I choć nadal nie mam dorobku naukowego w dziedzinie ochrony przyrody, po tym dniu wiem już, że moje szydełkowane ściereczki i torba z torbami nie znalazły się tam zupełnie bez powodu.
O autorce
Anastazja z Mariupola
Wokalistka, autorka piosenek, pisarka i tłumaczka utworów Wiktora Coja na język polski. Twórczyni projektu „Coj po polsku”. Pochodzi z Mariupola, od 2015 roku mieszka w Polsce.