Spis treści
ToggleNajpiękniejsze rosyjskie piosenki trudno mi wybrać bez zaglądania we własne życie. Jedne pamiętam z kaset mamy, inne z muzyki słuchanej przez tatę. Jeszcze inne śpiewaliśmy z przyjaciółmi przy gitarze albo wykonywałam je na ulicy. Kiedy wracają, przypominam sobie nie tylko melodię, lecz także ludzi, miejsca i dawną siebie.
Piszę tutaj o piosenkach rosyjskojęzycznych. Język nie określa narodowości ich twórców: na mojej liście są również ukraińskie zespoły 5’nizza i Bumboks. A moje dzisiejsze słuchanie obejmuje także pytania o odpowiedzialność artystów i ich stosunek do rosyjskiej agresji na Ukrainę.
To osobisty wybór wokalistki i filolożki. Przy niektórych utworach opowiem o ich treści, przy innych przede wszystkim o tym, co robią ze mną. Nie wszystkie mają polski przekład do śpiewania — polskie tytuły poniżej pomagają orientować się w ich znaczeniu.
Co sprawia, że piosenka jest dla mnie piękna?
Nie potrafię w tej kwestii oddzielić melodii od głosu wykonawcy, tekstu i atmosfery. Wszystko działa razem. Czasem wzruszenie czuję bardzo fizycznie: w klatce piersiowej pojawia się napięcie lub przestrzenność, uniesienie bądź ciepło, coś, co trudno nazwać, ale czego nie można pomylić z obojętnością.
Piękno nie musi oznaczać łagodności. Może być smutne, dziwne albo niespokojne. Jednak mój stosunek do muzyki zmienia się razem ze mną. Dziś mniej bliska jest mi agresywna ekspresja, nawet jeśli rozumiem ból, z którego wyrasta.
Jako twórczyni coraz świadomiej wybieram troskę o ranę: jej łagodzenie, gojenie i niesienie światła. W muzyce szukam też tego, co pomaga żyć dalej.
Prowadzę także warsztaty kreatywne dla dorosłych i młodzieży.
Rosyjskie piosenki o miłości, śnie i tęsknocie
Zemfira — „Небо Лондона” / „Niebo Londynu”
To jedna z moich ulubionych piosenek wszech czasów. Lubię w niej wszystko: melodię, sposób wykonania, tekst i atmosferę. Lubię też ją śpiewać.
Opowieść zaczyna się od snu. Pojawia się niebo Londynu, wspólna wędrówka, bliskość i długi pocałunek. Obok nich są samotność oraz pragnienie lotu. Sen pozwala spotkać rzeczy, które w codzienności niekoniecznie mogą istnieć razem.
Najbliższe są mi dwa słowa: „Побежали летать” — „Pobiegnijmy latać”. Zachwyca mnie to zaproszenie. Bieganie jest przecież tak ziemskie, a tutaj nagle prowadzi w powietrze. Dla mnie właśnie w tej frazie mieszka cała lekkość i tęsknota piosenki.
Zemfira — „Жди меня” / „Czekaj na mnie”
Dla mnie to piosenka o miłości. O oczekiwaniu i nadziei, że spotkanie będzie jeszcze możliwe, choć teraz trzeba przetrwać rozłąkę i trudne doświadczenie.
Nie próbuję rozstrzygać, komu Zemfira ją dedykowała ani jakie wydarzenia stały za tekstem. Słyszę w niej prośbę o zachowanie więzi. Czasem miłość wyraża się właśnie tak: nie wielką deklaracją, lecz potrzebą, żeby druga osoba jeszcze na nas czekała.
W zestawieniu z „Niebem Londynu” ten utwór pokazuje inne oblicze tęsknoty. Tam można uciec we wspólny sen. Tutaj trzeba wytrzymać czas dzielący od spotkania.
Ałła Pugaczowa — „Мэри” / „Mary”
Pugaczowa to również moje nazwisko. Ałłę Pugaczową pamiętam jednak przede wszystkim dzięki babci, która jej słuchała. Na babcinej kasecie znalazła się „Мэри” — piosenka, która została ze mną na długo.
Nie cały repertuar tej wokalistki jest mi jednakowo bliski. W jej twórczości znajduję jednak utwory znacznie ciekawsze, niż mogłoby sugerować samo określenie „gwiazda estrady”.
W „Мэри” miłość spotyka się z cierpieniem, róże z cierniami, a poetyckość z codziennością. Lubię tę mieszaninę. Piosenka potrafi być melodyjna i przystępna, a jednocześnie zostawić po sobie coś bardziej gorzkiego niż łatwy refren.
Bumboks — „Вахтёрам” / „Portierom”
Ukraiński Bumboks i „Вахтёрам” kojarzą mi się z wczesną młodością. To jeden z tych przebojów, które po usłyszeniu pierwszych słów natychmiast uruchamiają pamięć.
Bliskość rozgrywa się tutaj w zwykłym mieszkaniu, wśród rozpoznawalnych przedmiotów i drobnych szczegółów. Nie potrzebuje eleganckiej scenerii. Jest trochę ciasno, trochę chaotycznie, a emocje nie chcą podporządkować się rozumowi.
Lubię tę piosenkę za połączenie chwytliwości z własnym charakterem. I warto pamiętać: rosyjski język utworu nie zmienia tego, że Bumboks jest zespołem ukraińskim.
Rosyjski rock — piosenki, które zostały ze mną
Mumij Troll — „Забавы” / „Zabawy”
Mój tata słuchał muzyki bliższej rockowi. Wśród wykonawców, których dzięki temu poznałam i polubiłam, był Mumij Troll z Ilją Łagutienką. Słucham ich do dziś.
Szczególnie zapamiętałam obraz przetopienia kul w struny. Nawet gdy nie pamiętałam tytułu, ten pomysł pozostawał ze mną. Z materiału, który może zabijać, mogłoby powstać coś, co wydaje piękny dźwięk.
Nie sprowadzam całej piosenki do jednego przesłania. Ten obraz działa jednak na moją wyobraźnię: zmiana przeznaczenia, możliwość innego wykorzystania siły, pytanie, jaka muzyka mogłaby z tego powstać.
DDT — „Это всё” / „To wszystko”
To prawdopodobnie moja ulubiona piosenka DDT. Kiedyś śpiewałam ją z gitarą na ulicy.
Woda, pamięć, świeca, pożegnanie — obrazy układają się w refleksję o tym, co pozostaje po człowieku i co można zabrać ze sobą. Utwór ma rozmach, ale nie traci intymności. Można go zaśpiewać niemal szeptem albo razem z tłumem.
Dziś znaczenie ma dla mnie również postawa Jurija Szewczuka. Publicznie sprzeciwiał się wojnie w Ukrainie; w 2022 roku został ukarany grzywną po wypowiedzi ze sceny w Ufie. Nie muszę przypisywać mu moralnej doskonałości, żeby docenić konkretny sprzeciw wobec przemocy.
Akwarium — „Лошадь белая” / „Biała klacz”
Akwarium jest jednym z moich ulubionych zespołów rosyjskojęzycznych. „Лошадь белая” uważam za jedną z najpiękniejszych piosenek Borisa Griebienszczikowa: liryczną, romantyczną i poetycką.
Białej klaczy nie wystarcza srebrna uprząż. Potrzebuje wolności, przestrzeni i twardej ziemi pod nogami. W moim odczytaniu żadne ozdoby nie wynagradzają odebrania możliwości swobodnego biegu.
Mam z tym obrazem również filologiczny związek. Podczas studiów doktoranckich pisałam pracę o koncepcie kobiety w rosyjskiej poezji rockowej, na materiale tekstów Griebienszczikowa oraz Ilji Kormilcewa, autora tekstów Nautilusa Pompiliusa.
W białej klaczy dostrzegłam jeden z kobiecych obrazów tej poezji. Dlatego czytam tę piosenkę także feministycznie: jako opowieść o istocie, która pragnie samostanowienia. To moja interpretacja, a nie objaśnienie narzucone przez autora.
AukcYon — „Дорога” / „Droga”
Tę piosenkę pamiętałam przede wszystkim dzięki frazie o byciu dla siebie niebem i księżycem. Jej tytuł to „Дорога”.
AukcYon ma własny język muzyczny. Słowa, rytm i sposób śpiewania potrafią tworzyć sens, który nie daje się łatwo opowiedzieć jednym zdaniem. I właśnie to lubię.
Obraz drogi pozwala myśleć o samotności, ruchu i szukaniu własnego miejsca. Nie trzeba jednak od razu rozwiązywać wszystkich zagadek tekstu. Czasem warto najpierw wejść w jego brzmienie i pozwolić mu działać.
AukcYon — „Заведующий” / „Zarządzający”
Drugim moim wyborem z repertuaru AukcYonu jest „Заведующий”. Punktem wyjścia staje się pozornie zwyczajne słowo oznaczające kogoś, kto czymś zarządza lub kieruje.
Powtarzane zapewnienie o odpowiadaniu za wszystko może brzmieć jak deklaracja siły, ale także jak ogromny ciężar. Lubię tę niejednoznaczność: słowa można usłyszeć inaczej zależnie od tego, z jakim doświadczeniem przychodzimy do piosenki.
To piękno bardziej osobliwe niż w klasycznej balladzie. Na mojej liście jest jednak miejsce również na muzykę, która przyciąga własną logiką i nie próbuje być od razu łatwa.
Piosenki przy gitarze — ciepło wspomnień i dzisiejsze zastrzeżenia
Cziż & Co — „Вечная молодость” / „Wieczna młodość”
Szkolny zespół próbujący w małym pomieszczeniu za aulą — ten początek od razu przywołuje we mnie gitarowe spotkania z przyjaciółmi. Śpiewaliśmy tę piosenkę tyle razy, że trudno oddzielić ją od naszego codziennego życia.
Od tych wspomnień robi mi się na sercu jednocześnie ciepło i ciasno. Wracają osoby, rozmowy, dawne głosy i poczucie, że mamy przed sobą jeszcze bardzo dużo czasu.
To przykład utworu, którego piękno jest również w słuchaczach. Piosenka zbiera nasze doświadczenia i po latach potrafi je oddać — czasem mocniej niż fotografia.
Cziż & Co — „Глазами и душой” / „Oczami i duszą”
Prośba o ukojenie oczami i duszą jest dla mnie niezwykle piękna. Bliskość nie potrzebuje tutaj długich wyjaśnień. Wystarcza obecność kogoś, kto umie spojrzeć tak, żeby zrobiło się lżej.
To jeden z moich mocnych wyborów do tej listy. Lubię piosenki, w których czułość nie jest abstrakcyjną wartością, lecz konkretnym działaniem wobec drugiego człowieka.
Nie wszystko da się naprawić słowami. Czasem można jedynie być obok, słuchać, patrzeć i pomóc komuś uspokoić to, co w nim boli.
Cziż & Co — „Полонез” / „Polonez”
Piosenkę o rozgrzebywaniu śniegu i szukaniu choć jednego marzenia do uratowania pamiętałam bez tytułu. To „Полонез”.
Zachwyca mnie sam pomysł poszukiwania czegoś kruchego i żywego pod śniegiem. Marzenia mogą zostać przysypane, zapomniane, odsunięte na później. A jednak można jeszcze spróbować się do nich dostać.
Przy repertuarze Cziża zachowuję dziś ostrożność: w 2022 roku Siergiej Czigrakow uczestniczył w zbiorowym nagraniu „Я остаюсь”, funkcjonującym w sporze wokół artystów, którzy wyjechali z Rosji. Nie przedstawiam go więc jako potwierdzonego głosu antywojennego. Moje wspomnienia o jego piosenkach nie są deklaracją poparcia dla wszystkich jego wyborów.
Czajf — „Ты не со мной” / „Nie jesteś ze mną”
Uważam tę piosenkę za piękną. Samo stwierdzenie nieobecności drugiej osoby może pomieścić bardzo wiele: tęsknotę, bezradność, wspomnienie bliskości i próbę pogodzenia się z tym, czego nie można zmienić.
Jednocześnie potrzebuję tutaj wyraźnego zastrzeżenia. Lider Czajfu, Władimir Szachrin, mówił publicznie o pomocy udzielanej rosyjskim jednostkom wojskowym. Jako Ukrainka nie mogę przejść nad tym obojętnie.
Umieszczam ten utwór jako część własnej historii muzycznej, z trudnym dopiskiem o późniejszych wyborach wykonawcy. Piękna piosenka nie sprawia, że wszystko, co robi jej twórca, staje się piękne. To bolesne rozczarowanie także należy do historii słuchania.
Rosyjskojęzyczne piosenki ukraińskich wykonawców
5’nizza — „Сюрная”
5’nizza to duet z Charkowa: Andrij Zaporożeć i Serhij Babkin. Ich pierwszy album uwielbiam w całości.
„Сюрная” jest jednym z moich ulubionych utworów. Słowa splatają się tutaj z rytmem i brzmieniem, przeskakują między skojarzeniami. Nie zawsze trzeba próbować zbudować z nich prostą, linearną opowieść.
Lubię w tej muzyce swobodę. Głos i gitara potrafią stworzyć niezwykle bogaty świat, mimo pozornie skromnych środków. To dobry utwór dla kogoś, kto chce usłyszeć w rosyjskojęzycznej piosence coś innego niż romans albo klasyczny rock.
5’nizza — „Нева” / „Newa”
„Нева” ma dla mnie własną, niepowtarzalną atmosferę. W tekście bliskość miesza się z wodą, ogniem, bólem i przemijaniem, a język płynie razem z muzyką.
Nie chciałabym zamykać jej w jednym objaśnieniu. Przy takich utworach przekład znaczeń poszczególnych słów jest dopiero początkiem. Równie istotne są powtórzenia, rytm i to, jak głosy spotykają się ze sobą.
Wybieram ją również dlatego, że przypomina mi, ile muzycznych odkryć przyniósł pierwszy album 5’nizzy. Są płyty, do których wraca się po pojedynczą piosenkę. Do tej wracam po cały mój świat sprzed wielu lat.
Głos jako osobne przeżycie
Witas — „Опера № 2” / „Opera nr 2”
Tę piosenkę zapamiętałam dzięki niezwykle wysokiej partii wokalnej. Najpierw pojawia się opowieść o samotności i domu, w którym bohater pozostaje sam, a później głos otwiera zupełnie inną przestrzeń.
Jako dziecko próbowałam naśladować ten wokal i byłam z siebie dumna, kiedy mi wychodziło. Publicznie nigdy jej nie wykonywałam — chyba się wstydziłam.
Niedawno sprawdzałam pod prysznicem, czy nadal potrafię. W tej piosence mam więc również własne, trochę zabawne wspomnienie spotkania z możliwościami głosu. Piękno muzyki bywa także zaproszeniem: spróbuj, zobacz, co umiesz.
Wiktor Coj — trzy utwory na początek
O Wiktorze Coju opowiadam na tej stronie szerzej, a wiele jego piosenek wykonuję w ramach projektu „Coj po polsku”. Tutaj zostawiam trzy propozycje, żeby więcej miejsca mogło przypaść innym wykonawcom.
Kino — „Кукушка” / „Kukułka”
Kukułkę kochałam jeszcze przed wojną. Jest dla mnie po prostu bardzo piękna muzycznie, a smutek spotyka się w niej z determinacją.
Pytania o czas, przyszłość i własną drogę nie otrzymują łatwej odpowiedzi. Mimo tego bohater nadal czegoś pragnie. Lubię również wykonania tej piosenki przez Zemfirę — jej interpretacje Coja są mi szczególnie bliskie.
Kino — „Звезда по имени Солнце” / „Gwiazda o imieniu Słońce”
W „Gwieździe o imieniu Słońce” smutek łączy się z ogromną przestrzenią: ziemią, niebem, historią i przemijaniem.
Słyszę w niej beznadzieję powracającej przemocy, ale także miejsce na osobisty wybór. Człowiek nie otrzymuje gwarancji ocalenia. Nadal może jednak próbować sięgnąć dalej, niż pozwala mu pozornie nieuchronny porządek świata.
Kino — „Группа крови” / „Grupa krwi”
„Grupa krwi” była prawdopodobnie pierwszą piosenką Coja, której uczyłam się na gitarze. Kolega pokazał mi ją jako utwór dobry do nauki akompaniamentu.
Z czasem zaczęłam słyszeć w niej znacznie więcej niż wygodne akordy. Najważniejsza stała się dla mnie odmowa zwycięstwa za wszelką cenę. Prostota wykonania nie oznacza tutaj prostoty myśli.
Piękno, które przestaje być nam bliskie
Nie wszystkie dawne zachwyty trwają bez zmian. Muzykę Agaty Kristi bardzo ceniłam za niezwykłe harmonie, melodie i brzmienie. Z czasem przestała mi jednak odpowiadać estetyka, którą odbieram jako sadomasochistyczną.
Podobnie z Lietowem. „Русское поле экспериментов” mogłoby znaleźć się w osobnym zestawieniu utworów fascynujących rozmachem intelektualnym. Jednak agresywna forma wyrazu jest mi dziś mniej bliska, nawet jeśli rozumiem, że wyrastała z bólu.
Można zachować pamięć o tym, co muzyka nam dała, i jednocześnie wybierać dziś coś innego. Nie muszę słuchać wszystkiego, czego słuchałam kiedyś, żeby pozostać wierna własnej historii.
Jak słuchać rosyjskich piosenek dziś?
Patrzę na konkretnego człowieka, jego słowa i działania. Dlatego cenię udokumentowany sprzeciw wobec wojny Zemfiry, Jurija Szewczuka i Borisa Griebienszczikowa. Dlatego również nie przemilczam wyborów, które budzą mój sprzeciw.
Rozumiem też osoby, które nie chcą dziś słyszeć rosyjskiego języka. Nikt nie ma obowiązku wracać do muzyki związanej dla niego z cierpieniem.
Moja droga prowadzi przez uważne słuchanie i przekład. Z Cojem wystąpiłam nawet na festiwalu Wysockiego: Sandra Skopek zachęciła mnie do zgłoszenia nagrań, choć nie wykonywałam repertuaru patrona wydarzenia. W 2024 roku zagrałam dwa utwory solo na otwartej scenie. Rok później wróciłam z recitalem w trio — śpiewałam i grałam na pianinie, towarzyszyły mi bas i perkusja. W programie znalazły się również moje piosenki.
To dla mnie przykład spotkania różnych repertuarów i doświadczeń. Muzyka może otwierać takie przestrzenie, jeśli zostawimy miejsce na ciekawość.
FAQ - Najczęstsze pytania
Jeśli chcesz usłyszeć, jak piosenki Coja brzmią po polsku, zapraszam do mojego projektu. Możesz również zapisać się do newslettera i otrzymać bezpłatny śpiewnik.
A jeśli potrzebujesz pomocy w rozumieniu rosyjskojęzycznych tekstów, zajrzyj do informacji o tłumaczeniach z rosyjskiego.

O autorce
Anastazja z Mariupola
Wokalistka, autorka piosenek, pisarka i tłumaczka utworów Wiktora Coja na język polski. Twórczyni projektu „Coj po polsku”. Pochodzi z Mariupola, od 2015 roku mieszka w Polsce.
