Spis treści
TogglePiosenki o wojnie kojarzą mi się najpierw ze szkolną aulą. Uczyłam się w Mariupolu i na 9 maja, tak zwany Dzień Zwycięstwa, odbywały się koncerty. Śpiewano starsze, radzieckie piosenki o II wojnie światowej. Niektóre poruszały mnie wtedy tak mocno, że pamiętam je do dzisiaj.
Potem przyszedł rock, ukraińska 5’nizza, Serhij Babkin, Boris Griebienszczikow. A później wojna przestała być czymś, o czym tylko słucham piosenek.
Nie chcę tutaj robić rankingu cierpienia ani przekonywać, że te dziesięć utworów jest obiektywnie najważniejszych. Wybrałam piosenki, które mnie dotykają. Najbardziej przez szczegóły: matkę czekającą na syna, łzę ocieraną przy dziecięcym łóżeczku, pamięć o tych, których straciliśmy. To jest dla mnie najprawdziwsze w piosenkach o wojnie. Tragedia konkretnej rodziny, konkretnych ludzi.
Moja lista top 10 piosenek o wojnie
1. 5’nizza — „Солдат” / „Żołnierz” (2003)
„Я солдат” — ten początek zna wiele osób, które słuchały 5’nizzy. Ukraiński duet z Charkowa tworzą Andrij Zaporożeć i Serhij Babkin. Ich pierwszy album uwielbiam, o czym opowiadałam już przy okazji mojej listy najpiękniejszych rosyjskojęzycznych piosenek.
Tutaj rytm reggae i luzacki sposób wykonania spotykają się z obrazem żołnierza zmęczonego, poranionego, poddanego przemocy. Bohater nazywa siebie żołnierzem i bohaterem, ale trudno usłyszeć w tym spokojną pewność własnej wielkości. Raczej człowieka, z którym dzieje się coś strasznego.
To ważne, żeby nie brać samego „jestem żołnierzem” za deklarację zachwytu nad wojskowym życiem. W tej piosence ciało boli, człowiek jest wyczerpany, a opowieść o bohaterstwie brzmi gorzko, samoironicznie, farsowato. Warto posłuchać, co naprawdę jest śpiewane, nawet jeśli melodia od dawna kojarzy nam się z przyjemnościami imprezy towarzyskiej.
Zobacz także moją książkę Ktoś (trudno zobaczyć, kto) na białym jednorożcu
2. Serhij Babkin — „Солдатики” / „Żołnierzyki”
Zapamiętałam tę piosenkę przez refren „Войнушки-ладушки”. Tytuł brzmi „Солдатики” — żołnierzyki.
W rosyjskim tekście jest mnóstwo zdrobnień: żołnierzyki, samolociki, żuczki, ptaszki, czołgiki. Przedmioty i ludzie opisywani jak elementy dziecięcej zabawy. Tylko że z tych żołnierzyków zostają ranni i zabici, a z zabawy — pogrzeby.
Okrutne zestawienie wojny z dziecięcym językiem sprawia, że widzi się temat pod szczególnym kątem. Z jednej strony — niebezpieczne zabawy dorosłych chłopców, z drugiej — tragedia realnych ludzi, w tym prawdziwych dzieci.
Szukasz osoby która poprowadzi warsztaty kreatywne? Dobrze trafiłeś! Sprawdź: https://anastazjazm.pl/warsztaty-kreatywne/
3. Boris Griebienszczikow — „Любовь во время войны” / „Miłość w czasie wojny” (2014)
Utwór znalazł się na solowym albumie Griebienszczikowa „Соль”. Jego język jest charakterystyczny dla autora: poetycki, nieoczywisty, pełen obrazów, których nie da się zamienić w jeden prosty komunikat.
Sam tytuł zatrzymuje. Ludzie nadal kochają, potrzebują bliskości, spotykają się, martwią o siebie, próbują coś ocalić.
Wielbię B.G. od lat. Szczególne znaczenie ma dla mnie to, że ta piosenka ukazała się w 2014 roku, kiedy zaczęła się wojna rosyjsko-ukraińska. Stawia też niewygodne pytanie: dlaczego miłość musi być tylko i wyłącznie w czasie wojny?
4. Grażdanskaja Oborona — „На всю оставшуюся жизнь” / „Na całe pozostałe życie” — wykonanie na albumie „Звездопад” (2002)
Swego czasu bardzo dużo słuchałam Jegora Lietowa. Jego własne piosenki często wracały do przemocy, śmierci i wojny. Tutaj jednak wybieram cudzy utwór w jego interpretacji.
Na albumie „Звездопад” Grażdanskaja Oborona nagrała własne wersje radzieckich piosenek. Nie był to wyłącznie album wojenny. Znalazł się na nim jednak utwór „На всю оставшуюся жизнь”, który szczególnie zapamiętałam.
Dotyka mnie w nim myśl, że bólu i żalu po straconych ludziach wystarczy na całe pozostałe życie. Nie tylko na czas wojny. Nie do dnia, w którym ktoś ogłosi jej koniec. Na całe życie.
5. Jewgienij Martynow, Andriej Diemientjew — „Баллада о матери” / „Ballada o matce”
„Алексей, Алёшенька, сынок” — tak pamiętałam tę piosenkę ze szkoły. Muzykę napisał Jewgienij Martynow, słowa Andriej Diemientjew. Śpiewała ją między innymi Sofia Rotaru.
Matka od lat czeka na syna, który nie wrócił z wojny. Pewnego dnia ogląda kronikę filmową i rozpoznaje go na ekranie. Młodego, poruszającego się, żywego. Chce go osłonić, woła do niego, jakby mógł ją usłyszeć. Kiedy przypominałam sobie tę piosenkę podczas przygotowywania wpisu, płakałam.
Szukasz tłumacza rosyjskiego lub tłumacza ukraińskiego? Sprawdź moje doświadczenie: https://anastazjazm.pl/tlumaczenia/
6. Bułat Okudżawa — „Нам нужна одна победа” / „Potrzebne nam jedno zwycięstwo” (1970)
Okudżawa napisał tę piosenkę do filmu „Белорусский вокзал”. W filmie wykonuje ją Nina Urgant.
Pamiętam przede wszystkim słowa o jednym zwycięstwie dla wszystkich i o tym, że nie będą liczyć się z ceną. I od razu pojawia się pytanie: jak to pogodzić z bliską mi deklaracją bohatera „Grupy krwi”, że nie chce zwycięstwa za wszelką cenę?
Dla mnie chodzi o to, czyim kosztem.
W piosence Okudżawy słyszę gotowość oddania własnego życia, żeby obronić swoich bliskich. Tak ją rozumiem. U Coja najważniejsza jest dla mnie granica: nie chcę zwycięstwa, które wymaga ode mnie dowolnego okrucieństwa wobec innych.
To moje odczytanie tych dwóch utworów. Nie uważam za to samo poświęcenia siebie i decydowania, że cudze życie nie ma znaczenia. Dlatego obie piosenki mogą mnie poruszać, choć wyrwane z kontekstu zdania wyglądają na sprzeczne.
7. Mark Bernes — „Журавли” / „Żurawie” (1969)
Zapamiętałam ją jako opowieść o poległych zamienionych w żurawie. Muzykę napisał Jan Frenkel, a tekst powstał na podstawie wiersza Rasuła Gamzatowa, przełożonego z awarskiego na rosyjski przez Nauma Griebniewa.
Być może ci, którzy nie wrócili, stali się ptakami lecącymi po niebie. Takie poetyckie dopuszczenie. Nieobecni nie wracają do domu. Można jednak podnieść głowę i wyobrazić sobie, że są w locie.
Lubię też to, z jak wielu głosów powstał ten utwór: poeta piszący po awarsku, tłumacz na język rosyjski, kompozytor, wykonawca. Określenie „rosyjska piosenka” nie opowiada całej tej historii.
8. Mark Bernes — „Тёмная ночь” / „Ciemna noc” (1943)
Muzykę napisał Nikita Bogosłowski, tekst Władimir Agatow. Piosenka zabrzmiała w filmie „Два бойца” w wykonaniu Marka Bernesa.
Żołnierz wyobraża sobie ukochaną, która nie śpi i potajemnie ociera łzę przy dziecięcym łóżeczku. On jest daleko. Między nimi nocna przestrzeń przeszyta gwizdem kul. Bohater wierzy, że miłość i oczekiwanie go ochronią.
9. Kino — „Спокойная ночь” / „Spokojna noc” (1988)
O tej piosence mówiłam już we wcześniejszym wpisie o pacyfistycznym przesłaniu tekstów Coja. Tutaj nie mogę jej pominąć. W tekście nie pada słowo „wojna”. Ja jednak słyszę w nim niepokój, który mocno połączył się z historią mojej rodziny.
W 2014 roku mama powiedziała mi, że razem z drugim mężem i moją młodszą siostrą zamierzają opuścić Mariupol, bo nie czują się bezpiecznie. Wtedy z nagłej potrzeby serca nauczyłam się grać i śpiewać tę piosenkę, jeszcze po rosyjsku: „Те, кому нечего ждать, отправляются в путь, их не догнать, уже не догнать”.
W 2022 roku, podczas oblężenia Mariupola, moja babcia ocalała, przyjechała do Torunia i słuchała, jak śpiewam tę piosenkę już po polsku: „Ci, którym czekać bez sensu, ruszają naprzód, uratowani, ocaleni”. Była też na naszym koncercie podczas Święta Muzyki, 21 czerwca 2022 roku. Siedziała na schodach kamienicy na toruńskiej starówce, prosto naprzeciwko mnie, i słuchała całego występu. A tata zginął, więc „tym, którzy idą spać, spokojnych snów”.
10. DDT — „Не стреляй” / „Nie strzelaj” (1980)
Jurij Szewczuk wiązał powstanie tej piosenki z rozmową z kolegą, który służył w Afganistanie i przywiózł wiadomości o rzeczywistości wojny — razem z trumnami zabitych.
Utwór zaczyna się jednak od strzelania do ptaków. Dopiero później prowadzi do człowieka, który zetknął się z prawdziwą wojną. Powtarzana prośba, żeby nie strzelać, nabiera coraz większego ciężaru.
Nie potrzebuję, żeby piosenka o wojnie miała skomplikowany język obrazowy. Takie proste słowa nie tylko wystarczą, lecz nawet wybrzmią mocniej. Szczególnie kiedy stoją za nimi konkretne doświadczenia.
Jeszcze trzy utwory, które chcę tutaj przywołać
The Cranberries — „Zombie”
„Zombie” również bardzo mnie porusza. To piosenka, do której warto wracać ze świadomością, że ma własny historyczny kontekst, a nie została napisana jako „ogólna piosenka antywojenna”.
Okean Elzy — „Не твоя війна” / „Nie twoja wojna”
Ukraiński utwór Okeanu Elzy. Już sam tytuł prowadzi do pytania o wojnę, której człowiek nie wybierał, ale w której rzeczywistości musi się odnaleźć.
Anastazja z Mariupola — „Mój terapeuta”
Z moich wydanych singli do tego tematu pasuje „Mój terapeuta”. Tyle że robię to po swojemu: z dowcipem, w tanecznej, alternatywnej stylistyce disco.
W jednej zwrotce pojawia się pomysł stworzenia własnej służby wywiadowczej, dotarcia do inżynierów rosyjskiej armii i takiego zaprogramowania ich przez NLP, żeby zamiast rakiet wysyłali nam uściski. Może plan absurdalny, nie mnie to oceniać. Z pewnością za to mogę powiedzieć, że humor jest jednym z moich sposobów mówienia o rzeczach, które z definicji nie są śmieszne.
Na przygotowywanym albumie znajdzie się też jeszcze niewydana piosenka „Wyć (w języku wroga)”. Opowiada o tym, jak wojna wchodzi w relacje między cywilami. Jak sam język rosyjski może wywołać wrogość wobec osoby, która nim mówi, nawet gdy są to słowa miłości i pokoju.
Dlaczego nie chcę pisać wyłącznie o wojnie
Mam taką filozofię: tam, gdzie kierujemy uwagę, oddajemy swoją energię. Kiedy myślę o wojnie, przeżywam związane z nią emocje. To zajmuje miejsce w moim życiu. Tej samej energii nie mogę już wykorzystać na tworzenie czegoś pokojowego, radosnego, konstruktywnego.
Wierzę też, że współtworzymy rzeczywistość, w której żyjemy. I z tej perspektywy myślę: jeśli będziemy przez całą dobę skupieni tylko na wojnie, to gdzie zostanie przestrzeń na pokój? Chcę zostawiać tę przestrzeń również w sobie i w swojej twórczości.
Oczywiście zależy mi na autentyczności. Jeżeli pomyślałam o wojnie i przyszła do mnie piosenka, to ją napiszę. Tak było z „Moim terapeutą”, tak jest z jeszcze niewydanym utworem „Wyć (w języku wroga)”. Nie zamierzam sobie zabraniać tego tematu ani oczekiwać, że inni będą go unikać.
Ale bardzo sprzeciwiam się oczekiwaniu, że skoro jestem Anastazją z Mariupola, powinnam zajmować się wyłącznie wojną. Że mam ciągle opowiadać o zburzonym mieście swojego dzieciństwa i nienawidzić Rosjan. Nie zgadzam się, żeby mój pseudonim artystyczny stawał się takim zobowiązaniem.
Chcąc położyć kres wojnom, świadomie wybieram pisanie również o świecie, w którym już ich nie ma. Albo o takich kawałkach życia, które pomagają nam żyć w pokoju i tworzyć coś dobrego. To jest moja pozycja jako człowieka i jako twórczyni. Wymienione tu piosenki o wojnie mnie poruszają, niektóre do łez. Ale chcę też śpiewać o tym, co sprawia, że chce nam się żyć.
Zobacz także: https://anastazjazm.pl/prowadzenie-wydarzen-i-konferansjerka/
Najczęstsze pytania
Jeśli chcesz bliżej poznać moje polskie wykonania piosenek Wiktora Coja, zajrzyj do projektu „Coj po polsku”. Możesz też zapisać się do newslettera i otrzymać bezpłatny śpiewnik.

O autorce
Anastazja z Mariupola
Wokalistka, autorka piosenek, pisarka i tłumaczka utworów Wiktora Coja na język polski. Twórczyni projektu „Coj po polsku”. Pochodzi z Mariupola, od 2015 roku mieszka w Polsce.
